Oświadczenie Zarządu Ruchu Autonomii Śląska w sprawie kryzysu w górnictwie

Uważam, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, gdyby dla celów agitacyjnych, dla blagi, dał Śląskowi Statut autonomiczny, to byłby się jako ustawodawca sprostytuował. Sprostytuował byłby się przez to także Rząd Rzeczypospolite j Polskiej – słowa te wypowiedział w roku 1935 Konstanty Wolny wobec planów bezprawnego ograniczenia autonomii województwa śląskiego przez sanację. Od tego czasu zmieniały się rządzące partie i ustroje, jednak w relacjach ze Śląskiem i Ślązakami prostytuowanie się pozostało tradycją rządów w Warszawie.

Nie trzeba tłumaczyć, że zakomunikowane ostatnio plany wobec Polskiej Grupy Górniczej, kiedy cel – wyborcze zwycięstwo Andrzeja Dudy – został osiągnięty, stanowią przykład postawy, przed którą przed laty ostrzegał marszałek Sejmu Śląskiego. Udzielane górnikom przez rządzących zapewnienia okazały się cyniczną blagą. Uderzenie w branżę wydobywczą następuje w momencie szczególnie ciężkim dla gospodarki i samorządów, konfrontowanych ze skutkami pandemii. Następuje bez ostrzeżenia, choć w świetle wyników finansowych PGG trzeba je uznać za część od dawna przygotowanego planu, ukrywanego przed górnikami zapewne przy udziale części działaczy związkowych. Znamienne, że tematowi transformacji górniczych miast i regionu nie poświęcił większej uwagi żaden z dwójki kandydatów w drugiej turze wyborów prezydenckich, mimo częstych wizyt w naszym regionie. Więcej mogliśmy się dowiedzieć o ich kulinarnych upodobaniach niż o pomysłach na uporanie się ze skutkami długotrwałej rabunkowej eksploatacji. Miarą lekceważenia górnośląskich interesów stało się także zaprzepaszczenie przez władze Rzeczypospolitej szansy na pozyskanie niemałych środków unijnych, przewidzianych na przeobrażenie dawnych regionów przemysłowych.

Etap kolonialnego wyzysku Górnego Śląska powoli dobiega końca. Nasze zasoby, wykorzystywane przez dziesięciolecia z pożytkiem przede wszystkim dla innych, bliskie są wyczerpania. Państwo polskie, które przez ten czas czerpało z cudzego dorobku, po raz kolejny pokazuje w stosunku do mieszkańców regionu całkowity brak klasy. Trudno dziś nie zgodzić się z tezą, że Górny Śląsk Polskę przerósł i jeżeli nie chce osunąć się w cywilizacyjną zapaść, szukać musi odważnie własnej drogi.

Oświadczenie Zarządu Ruchu Autonomii Śląska w sprawie kryzysu w górnictwie

Uważam, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, gdyby dla celów agitacyjnych, dla blagi, dał Śląskowi Statut autonomiczny, to byłby się jako ustawodawca sprostytuował. Sprostytuował byłby się przez to także Rząd Rzeczypospolite j Polskiej – słowa te wypowiedział w roku 1935 Konstanty Wolny wobec planów bezprawnego ograniczenia autonomii województwa śląskiego przez sanację. Od tego czasu zmieniały się rządzące partie i ustroje, jednak w relacjach ze Śląskiem i Ślązakami prostytuowanie się pozostało tradycją rządów w Warszawie.

Nie trzeba tłumaczyć, że zakomunikowane ostatnio plany wobec Polskiej Grupy Górniczej, kiedy cel – wyborcze zwycięstwo Andrzeja Dudy – został osiągnięty, stanowią przykład postawy, przed którą przed laty ostrzegał marszałek Sejmu Śląskiego. Udzielane górnikom przez rządzących zapewnienia okazały się cyniczną blagą. Uderzenie w branżę wydobywczą następuje w momencie szczególnie ciężkim dla gospodarki i samorządów, konfrontowanych ze skutkami pandemii. Następuje bez ostrzeżenia, choć w świetle wyników finansowych PGG trzeba je uznać za część od dawna przygotowanego planu, ukrywanego przed górnikami zapewne przy udziale części działaczy związkowych. Znamienne, że tematowi transformacji górniczych miast i regionu nie poświęcił większej uwagi żaden z dwójki kandydatów w drugiej turze wyborów prezydenckich, mimo częstych wizyt w naszym regionie. Więcej mogliśmy się dowiedzieć o ich kulinarnych upodobaniach niż o pomysłach na uporanie się ze skutkami długotrwałej rabunkowej eksploatacji. Miarą lekceważenia górnośląskich interesów stało się także zaprzepaszczenie przez władze Rzeczypospolitej szansy na pozyskanie niemałych środków unijnych, przewidzianych na przeobrażenie dawnych regionów przemysłowych.

Etap kolonialnego wyzysku Górnego Śląska powoli dobiega końca. Nasze zasoby, wykorzystywane przez dziesięciolecia z pożytkiem przede wszystkim dla innych, bliskie są wyczerpania. Państwo polskie, które przez ten czas czerpało z cudzego dorobku, po raz kolejny pokazuje w stosunku do mieszkańców regionu całkowity brak klasy. Trudno dziś nie zgodzić się z tezą, że Górny Śląsk Polskę przerósł i jeżeli nie chce osunąć się w cywilizacyjną zapaść, szukać musi odważnie własnej drogi.