V Marsz Autonomii przeszedł do historii. W tym roku po raz kolejny pobity został rekord frekwencji. W marszu brało udział ponad 2500 uczestników. Zwolennicy przywrócenia samodzielności naszemu regionowi wyruszyli z katowickiego placu Wolności. „Autonomia jest wspaniała, bo Śląsk syty, Polska cała”, „Poradzymy”, „Górny Śląsk”- to tylko część okrzyków skandowanych przez maszerujących. Impreza tradycyjnie przebiegała w atmosferze rodzinnego, radosnego pikniku. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią na marszu obecni byli goście z zagranicy, m.in. delegacje regionalistów z Rijeki w Chorwacji i Moraw, Henryk Matuš z Lausitzer Allianz z Łużyc, Robert Starosta z niemieckiej Initiative für Autonomie Schlesiens oraz Günther Dauwen – dyrektor biura Wolnego Sojuszu Europejskiego, zrzeszającego regionalistów z całej Europy. Zaapelował on do Warszawy o przywrócenie autonomii Śląskowi. Innym znamienitym gościem był poseł i reżyser Kazimierz Kutz, od lat wspierający działania Ruchu Autonomii Śląska. W tym roku po raz pierwszy Marsz Autonomii połączony był z obchodami I Dnia Górnośląskiego, organizowanego przez stowarzyszenie „Absurdalny Kabaret” na placu Sejmu Śląskiego. Na rozlokowanej tam scenie można było posłuchać występów śląskich artystów, m.in. kapel PomaU, 032, Adama Kulisza, a także kabaretu Drzewo a Gada. Sporą niespodzianką dla uczestników było pojawienie się kontrinicjatyw. Pierwszą był happening zorganizowany przez lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Wręczyli oni Jerzemu Gorzelikowi m.in.. zegar, który symbolizować miał dobrze prosperujący Śląsk w granicach RP. Lider RAŚ uznał, że symbol jest jednak bardziej wielowymiarowy i oznacza także, że autonomia terytorialna jest propozycją na czasie. Kilkadziesiąt minut później, maszerujący natknęli się na kilkuosobową grupkę przedstawicieli Ligi Obrony Suwerenności, wykrzykujących m.in. „Ludzie, Niemcy idą!”. Zarząd Ruchu Autonomii Śląska dziękuje wszystkim uczestnikom, darczyńcom i organizatorom tego wspaniałego dnia.