Tak dla Metropolii

Radni Sejmiku wyrazili aprobatę dla metropolii śląskiej (24.04). Zgodnie z ustawą powstanie ona formalnie 1 lipca br., faktyczną działalność rozpocznie 1 stycznia 2018 roku. Metropolia ma otrzymywać z budżetu państwa ok. 250 mln zł rocznie. Wszystkie działania związane z tworzeniem związku metropolitalnego koordynują obecnie Katowice. Do dokumentacji, którą Katowice mają złożyć rządowi obligatoryjna jest też opinia Sejmiku Śląskiego. Stąd uchwała wojewódzkich radnych.

Obecnie szacuje się, że do metropolii przystąpi 41 miast i gmin – w tylu podjęto już konsultacje społeczne dotyczące wstąpienia do związku metropolitalnego. Być może gmin chętnych do wstąpienia będzie więcej. Marcin Krupa, prezydent Katowic, zapowiedział, że wstępnie chęć udziału w związku deklarują także Toszek i Miasteczko Śląskie.

„Tak” dla metropolii powiedzieli ostatnio także biskupi diecezji gliwickiej, katowickiej i sosnowieckiej, podkreślając we wspólnym słowie przekonanie, że projekt ma nie tylko historyczne znaczenie, ale stanowi wyjątkową szansę rozwoju dla wszystkich gmin.

Jakie korzyści może przynieść metropolia? Nowe pieniądze, nowe inwestycje, większe zainteresowanie inwestorów, rozwój, innowacyjność, nowe miejsca pracy, lepsze wykorzystanie przestrzeni publicznej, integrację transportu publicznego, nowe inwestycje w infrastrukturze drogowej, wzmocnienie działań dotyczących promocji i pozytywnego postrzegania Śląska, wspólna organizacja dużych wydarzeń sportowych i kulturalnych.

Dodatkowe miliony na kulturę

Wszystkie wojewódzkie instytucje kultury otrzymają dodatkowe fundusze. Taką decyzję podjął sejmik, korygując tegoroczny budżet województwa śląskiego. Nadwyżka trafiająca do kultury to ewenement w ostatnich kilku latach.

Miejmy nadzieję, że ta tendencja przekazywania większych środków na kulturę niż dotąd, będzie kontynuowana przez kolejne lata. Te ok. 20 mln zł to pieniądze, które pozwolą na rozwój i na „pójście do przodu” z repertuarem, ciekawymi programami i projektami. Nie jest to oczywiście jeszcze kwota marzeń, ale mam satysfakcję, że doceniono kulturę, jej wkład w życie naszego regionu, jej ważną rolę i zdecydowano o pozytywnym podziale pieniędzy. Udało nam się tym samym przełamać nienajlepszą tendencję ostatnich lat w kwestii finansowania kultury. Zatem kończymy ze stagnacją i dajemy naszym instytucjom „zielone światło” do rozwoju, do tworzenia nowości repertuarowych, do zaskakiwania publiczności podkreśla dr Henryk Mercik, członek Zarządu Województwa Śląskiego.

Dodatkowe pieniądze otrzymają wszystkie wojewódzkie instytucje kultury (jest ich 19): teatry, filharmonia, opera, orkiestry dęte, chóry i kapele, domy i ośrodki kultury, świetlice, kluby, biblioteki, muzea, instytucje ochrony zabytków i opieki nad zabytkami.

Oczywiście nie wszyscy po równo, gdyż dokonano wyboru priorytetowych projektów i placówek je realizujących. Szczególną uwagę przy podziale środków zwrócono na możliwość tworzenia nowych repertuarów. Stąd priorytetowo potraktowano m.in. Operę Śląską w Bytomiu, Teatr Śląski w Katowicach, Filharmonię Śląską w Katowicach i Teatr Rozrywki w Chorzowie.

Staraliśmy się rozdzielić pieniądze sprawiedliwie, ale to nie oznacza, że po równo. Placówki repertuarowe muszą mieć szanse na tworzenie nowych propozycji dla publiczności, a nie tylko na fundusze na płace – kontynuuje dr H. Mercik.

Najwięcej, bo ok. 3,7 mln zł otrzyma Opera Śląska w Bytomiu, która w tym roku przygotuje trzy różnorodne premiery: operę klasyczną, spektakl operetkowy i propozycję dla dzieci. Ponad 3 mln zł zwiększono dotację dla Ars Cameralis Silesiae Superrioris w Katowicach z przeznaczeniem na organizację imprezy otwarcia Stadionu Śląskiego w Chorzowie i udział w organizacji Off Festiwalu, ponad 2 mln zł otrzyma Filharmonia Śląska w Katowicach na organizację dobrze postrzeganego i wpisanego w pejzaż muzyczny Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. Grzegorza Fitelberga.

Ok. miliona zł zwiększy się także budżet Teatru Śląskiego im. S. Wyspiańskiego i Teatru Rozrywki w Chorzowie, Biblioteki Śląskiej i Muzeum Śląskiego.

Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny” dzięki nadwyżce mógł przenieść do Skansenu z Bytomia Bobrka niezwykłą budowlą – drewniany kościółek ewangelicki z 1932 roku, zbudowany z prefabrykowanych elementów – oraz zagospodarować otaczający teren. Dzięki takiemu przedsięwzięciu kościół, który uległ pożarowi w 2014 roku, nie zostanie doszczętnie zniszczony, a Skansen zyska nowy obiekt i nową przestrzeń.

Z kolei Instytucja Filmowa „Silesia Film” w Katowicach wyda 200 tys. zł z nadwyżki na rekonstrukcje cyfrowe filmów Kazimierza Kutza, filmów ważnych dla tożsamości śląskiej. 250 tys. zł zostanie przeznaczone na Śląski Fundusz Filmowy, 100 tys. zł na Tydzień Kultury Beskidzkiej.

Z nadwyżki wygospodarowano też środki na organizację otwartego konkursu ofert na zadania publiczne naszego województwa w sferze działań na rzecz zachowania wielokulturowości regionu oraz kultury mniejszości narodowych i etnicznych. O 300 tys. zł więcej zostanie przeznaczone zostanie na ratowanie zabytków. Tym samym łączna kwota na ten ostatni cel wzrośnie do 800 tys. zł.

Pyrrusowe zwycięstwo

Z wielką pompą rząd oznajmił uchwalenie ustawy metropolitalnej dla Śląska. Sejm dokument przyjął niemal jednogłośnie, co mimo wyniszczających sporów politycznych nie powinno dziwić, zważywszy że szczególny status aglomeracji obiecywano usankcjonować przez kilka kadencji. Istnieje prawdopodobieństwo, że niektórzy parlamentarzyści głosowali za ustawą, mimo iż jej finalny kształt znacząco różni się od pierwowzoru. Niemniej ustawę przyjęto, a sukces odtrąbiono.

Rewolucyjną czujność i zawziętość godną większej sprawy wykazali niektórzy posłowie, domagający się nazwy nowego tworu administracyjnego pozbawionej elementów górnośląskich, śląskich, a nawet łacińskich. „Silesia” to ponoć termin nie licujący z tożsamością i poczuciem sprawiedliwości dziejowej Zagłębiaków. Trudno nie przyznać racji takiemu rozumowaniu, ale jeśli Metropolia ma m.in. wspierać inwestycje zagraniczne poprzez jednolitą promocję regionu, to lepiej używać rozpoznawanej na świecie marki, niż „Aglomeracja Śląsko- Zagłębiowska” czy „Śląsko-Dąbrowska”.

Swoiste kuriozum stanowi uchwalenie ustawy w chwili, gdy dąży się do marginalizacji roli samorządu terytorialnego, gdy w ślad za zadaniami nie idą pieniądze, albo decyzje przez ostatnie 25 lat podejmowane w regionach wracają pod jurysdykcję centrali. Włodarze śląskich i zagłębiowskich miast nie są tu bez winy. Wszak do realizacji wspólnej polityki transportowej, inwestycyjnej, środowiskowej czy zdrowotnej wystarczył oparty na ustawie o samorządzie gminnym konsensus. Bez niego Metropolia żadnych problemów nie rozwiąże.

Wszyscy cyganią

Wszyscy. Rząd i opozycja, radio i telewizja, duchowni i bezduszni, urzędnicy i podatnicy, pracodawcy i pracownicy, księgarze i księgowi, lekarze i lalkarze, teściowe i synowe, kierowcy i kierownicy, Genueńczycy i Gwinejczycy. Taka nasz ułomna natura. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie w Polsce kłamstwo rośnie w siłę – wszak ludziom żyje się dostatniej. Spod odświętnych szat wszelkiej maści moralistów, prawych i sprawiedliwych mesjaszy narodu, wyziera homo sovieticus. Prawda ulega defragmentacji, degradacji, relatywizacji, interpretacji. Miast jednej, w życiu publicznym funkcjonują trzy – usystematyzowane przed laty przez nieodżałowanej pamięci ks. Tischnera – prawdy: świynto prowda, tys prowda i gówno prowda – z naciskiem na tę ostatnią. W ten sposób zakłamuje się historię, autonomię utożsamia z separatyzmem, a pluralizm opinii z zagrożeniem dla suwerenności jedynie słusznej linii.

Przegraną przekuwa się w zwycięstwo, małość wyolbrzymia na ekranie telewizora, bagatelizuje liczbę demonstrujących swe odmienne poglądy, na potrzeby otumanionych zwolenników twierdzi że prawda wkrótce zwycięży, a wartościami absolutnymi legitymizuje swe niecne postępki. Dokąd to wszystko prowadzi ? Świat istniał nawet wówczas, gdy nie było Polski, Unii Europejskiej, ani Prawa i Sprawiedliwości i zapewne istnieć będzie, kiedy stanowić one będą epizod w historii. Nie jesteśmy (Polska) pępkiem świata, w imię wspólnych wartości powinniśmy wyrzec się ksenofobii (kiedyś antysemityzmu, dziś islamofobii, germanofobii i eurosceptycyzmu), a dla przyszłych pokoleń dopuścić pluralizm myślenia i działania. Nacjonalizm i izolacjonizm były w przeszłości zarzewiem wojen i konfliktów. To zużyta i niebezpieczna ideologia. Jeśli w życiu publicznym nic się nie zmieni, możemy spodziewać się emigracji młodych, drenażu zdolnych, exodusu jednostek które poprzez innowacje są w stanie dokonać rewolucji.

Śląska autonomia w Brukseli

Na początku marca, w brukselskim Komitecie Regionów, odbyła się konferencja poświęcona śląskiej autonomii. Słuchacze, wśród których byli członkowie Wolnego Sojuszu Europejskiego – przedstawiciele kilku regionów autonomicznych, dowiedzieli się o sprawach dotyczących Górnego Śląska. Rozmawiano o komunikacji publicznej, transporcie rowerowym, historii, języku (gwarze), tożsamości lokalnej i społeczeństwie obywatelskim. Wydarzenie stanowiło okazję do prezentacji śląskiej racji stanu międzynarodowej opinii publicznej, co było o tyle łatwe, że audytorium stanowili reprezentanci środowisk świetnie rozumiejących znaczenie własnej podmiotowości i możliwości samostanowienia w ramach szerszego, federacyjnego organizmu państwowego. Autonomia nie stanowi dziś w Europie wyjątku, nie jest egzotyczną mrzonką, ani nie stanowi zagrożenia dla terytorialnej i politycznej integralności państw. Śląskie aspiracje w Brukseli przyjęto z pełnym zrozumieniem.